Ładowanie strony Buena...

72 godziny i 270 000 zł. Andrzej Kowalczyk o backyardzie dla hospicjum – Podcast

72 godziny i 270 000 zł. Andrzej Kowalczyk o backyardzie dla hospicjum – Podcast

72 godziny i 270 000 zł. Andrzej Kowalczyk o backyardzie dla hospicjum – Podcast

W kolejnym odcinku podcastu „Bez Filtra” Piotrek rozmawia z Andrzejem Kowalczykiem, który przez 72 godziny co godzinę wybiegał na kolejną pętlę wokół Paprocan w Tychach. Zbiórka na Dziecięce Hospicjum „Świetlikowo” zamknęła się na 270 000 zł. Dlaczego ta formuła tak bardzo męczy głowę? Co jeść, gdy biegnie się trzy doby? I czemu ani jednej pętli nie przebiegł sam?

Backyard, czyli trzy doby bez zarządzania własnym czasem

Trasa była płaska, a Andrzej zna na niej każdy kamień, bo od lat tam trenuje. Mimo to uważa ten bieg za najcięższy psychicznie ze wszystkich swoich wyzwań. O pełnej godzinie trzeba stanąć na starcie, a po pętli zostaje kilkanaście minut na jedzenie, toaletę, masaż i próbę zamknięcia oczu. Na szlaku można przystanąć i popatrzeć na góry. Tu największym marzeniem stała się kanapa, na której nikt nie powie, że pora wybiegać.

Około 1000 osób wokół jeziora i zbiórka ponad oczekiwania

Zapisów nie było. Wystarczyło przyjść, przebiec kółko albo pojechać obok na rowerze. Od czwartku do niedzieli przewinęło się około 1000 osób, a na ostatniej pętli ponad 100. Część biegła pierwszy raz w życiu. Dwa dni przed startem na zbiórce nie było prawie nic, a dotąd największa akcja Andrzeja przyniosła 93 000 zł. Pieniądze trafią na budowę stacjonarnego hospicjum. Andrzej dziękuje też Rafałowi, który sam przygotował transmisję na żywo.

Osiem pierogów, cała pizza i noce prawie bez snu

Na początku emocje podkręcały głód, więc na jednej przerwie zjadł osiem pierogów, a na kolejnej całą pizzę. Pierwszej nocy pojawiły się problemy żołądkowe, a jako możliwą przyczynę wskazuje także kawę, którą pierwszy raz pił na ultra. Potem wystarczał banan, naleśnik z dżemem albo kilka łyków rosołu. Zegarek pokazał ponad 30 000 spalonych kalorii, a zjadł najwyżej 12–15 tysięcy. Snu było, jak szacuje, od zera do kilkunastu minut łącznie. Kofeinę wziął dopiero trzeciej nocy.

Lekcje przed Belgią i plany na kolejny rok

Bieg był też symulacją przed Backyard Legends w Belgii, gdzie Andrzej chce wywalczyć kwalifikację do zawodów w Stanach. Wniosek numer jeden: wszystkie podejścia podchodzić od początku. Przez około 50 pętli je podbiegał i przeciążył mięsień piszczelowy tylny. Do tego dochodzą wkładki do butów i małe, regularne porcje jedzenia. W planach ma też triathlon przez Polskę w jednym ciągu, bez snu: 12 km pływania, 700 km roweru i bieg aż na Giewont albo Rysy, znów z transmisją na żywo.

Podsumowanie: sport, który zszedł na drugi plan

Ostatnią, 72. pętlę Andrzej przebiegł w 46 minut, otoczony tłumem. Sam mówi, że przez emocje zapomniał o kilometrach i średnich, a pytania o wynik sportowy prawie nie padały. To rozmowa o tym, jak z osobistego wyzwania może wyrosnąć coś wspólnego. Długa, więc najlepiej włączyć ją na najbliższe wybieganie, z dobrą kawą przed startem.

« Powrót do listy wpisów na blog
Prawdziwe opinie klientów
5 / 5.0 39 opinii
pixel